środa, 20 kwietnia 2016

Byłam fanką TSA.

Kto tu zagląda ten już zdążył się zorientować, że bardzo lubię wspomnienia , dzienniki czy biografie. Nie tylko dlatego,że są wspaniałym zródłem historii (której jestem fanką !) ale i też wywołują wspomnienia. Poza tym także pozwalają nam poznać ludzi którzy towarzyszą nam przez całe życie i wydaje nam się , że bardzo dobrze ich znamy. Nic bardziej mylnego. Książka Marka Piekarczyka “Zwierzenia kontestatora” jest takim przykładem. Kiedyś przed trzydziestu laty byłam fanką TSA, jezdziłam na ich koncerty do Jarocina i słuchałam ich płyt .Potem gdy młodość minęła (za szybko !) gdy ochłonęłam postać Marka Piekarczyka widziałam jako wiecznego hipisa żyjącego w oderwaniu od rzeczywistości ! Po lekturze jego wspomnień zmieniłam zdanie. Marek Piekarczyk okazał si pracowitym, myślącym, wrażliwym i mocno stąpającym po ziemi człowiekiem. Jego historia jest fascynująca i bardzo, bardzo ciekawa. Książkę czyta się jednym tchem, mnie zajęło to wieczór i trochę nocy. Nie mogłam się oderwać od stron zapisanych wspomnieniami człowieka,który zna życie , nie wstydzi się swoich klęsk i potrafi wyciągać wnioski z błędów. Wywołuje uśmiech, zmusza do zastanowienia i jest jak życie prawdziwa..

17 komentarzy:

  1. Heh, kolejny przykład na to by nie oceniać książek i ludzi po wyglądzie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Pewnie dużo osób jest zaskoczonych.

      Usuń
  3. Również czytam biografie. W niektórych zapisany jest kawał pięknej historii:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem myślę,że to najlepsze kroniki historyczne.

      Usuń
  4. kiedyś nie bardzo interesowały mnie takie książki ale teraz sięgam po nie coraz częściej :) pozdrawiam i zapraszam do nas http://siostrydajarade.blogspot.com/2016/04/nigdy-nie-pozwole-ci-odejsc-marta-w.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zauważyłam,że z wiekiem coraz chętniej sięgam po biografie czy wspomnienia.Jednak pierwszymi wspomnieniami jakie przeczytałam to były wspomnienia Daniela Olbrchskiego "Anioły w okół głowy" i nie miałam nawet dwadzieścia lat.Do dziś jestem pod wrażeniem tej książki...

      Usuń
  5. Ja lubię dzienniki, a najbardziej reportaże. W sumie pod wpływem ciekawych recenzji na różnych blogach, coraz bardziej korcą mnie biografie. A ta wygląda zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czasami dobrze jest sięgnąć po taką książkę artysty, żeby dowiedzieć się o nim trochę więcej prawdy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak..I zawsze okazuje się,że ta prawda jest zaskakująca,inspirująca i bardzo ciekawa...

      Usuń
  7. Warto zamienić z człowiekiem kilka słów, nie oceniać go po wyglądzie czy na podstawie opinii innych ludzi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorsze jest to ,że to była moja własna opinia tak wypaczona.No ale poprawiłam się !!!

      Usuń
  8. TSA również lubię i chętnie przczytam :-)

    OdpowiedzUsuń